Czy aikido jest sztuką walki?
Jest to drażliwe pytanie, od dawna wywołujące gorące dyskusje wśród ludzi zajmujących się tematem: sztuki walki. Spróbuję wyjaśnić przyczyny tej sytuacji.
Podstawowym zarzutem stawianym wobec aikido jest "podkładanie się" przez partnera. Patrząc na to z punktu widzenia zdrowia, to aikidoka musi się "podkładać" i współpracować, aby nie doznać kontuzji. Natomiast jeśli techniki aikido wykonywane są niestarannie to przeciwnik nie powinien "podkładać się" bezmyślnie, na zasadzie: bo tak trzeba.
Problemem jest brak zdecydowanego i rzetelnie wykonanego ataku, który zmusza do pełnej koncentracji osobę broniącą się. W większości wypadków atak jest anemiczny, co wywołuje uśmiech u osób postronnych. Twórca aikido Morihei Ueshiba nie kładł nacisku na naukę ataku, gdyż jego uczniowie mieli doświadczenie, które wcześniej nabyli zgłebiając inne sztuki walki, a co za tym idzie, umieli atakować. W dzisiejszych czasach wiele osób trenujących aikido skupia się na nauce samej obrony, nie rozumiejąc, że poczucie dobrze wykonanej techniki na własnej skórze też uczy i pozwala zrozumieć sedno techniki aikido.
Dopiero razem: atak i technika stanowią całość. Bez ataku nie ma techniki a więc i aikido. Instruktorzy tłumaczą to na treningach, ale niestety, nie dość często i wiele osób wręcz ignoruje informacje na temat ważności ataku. Bardzo częstą przypadłością jest nasz brak koncentracji podczas wykonania techniki aikido, ponieważ wiemy, że i tak nic nam nie grozi. Łatwo to sprawdzić ćwicząc zejście z linii ataku gdy uke wykonuje shomen uci (tzw. cięcie mieczem z góry na dół, wykonywane gołą ręką). W momencie, gdy do ręki weźmiemy coś imitującego broń (np. zwiniętą gazetę) jakość zarówno ataku, jak i techniki wzrasta i to wzrasta bardzo znacząco.
Teraz druga strona medalu. Jeśli atakujemy rzetelnie, a druga osoba jest początkująca, to wiadomo, że nie poradzi sobie z obroną, co powoduje zniechęcenie do dalszego wysiłku. Dlatego konieczne jest umiejętne wyważenie stopnia trudności ataku, tak, aby obronienie się było możliwe tylko dzięki maksymalnej koncentracji na technice odparcia ataku.
Następnym kłopotliwym elementem jest atemi. Uderzenie mające na celu zdekoncentrowanie atakującego, wytrącenie go z równowagi oraz odwrócenie jego uwagi od tego co robimy. Tutaj też jest kłopot bo pomimo tłumaczenia osoby początkujące nie odchylają głowy widząc atemi tylko stoją niewzruszone. Dlatego też często atemi jest zatrzymywane przed twarzą. Efektem takiej sytuacji jest machanie ręką przed twarzą co wygląda jak oganianie się od muchy.
W świetle powyższych rozważan mogę zaryzykować następujące stwierdzenie: aikido jest sztuką walki, ale trzeba ją w taki sam sposób traktować na treningu. Dobry zdecydowany atak skutkuje porządnie wykonaną techniką. Nie wolno doprowadzać do sytuacji, kiedy człowiek trenując wiele, nawet kilkanaście lat: opłaca składki, leczy kontuzje, posiada jakiś stopień mistrzowski, na macie wykonuje wszystkie techniki, a na ulicy zostaje pobity przez dwóch ludzi.
Jeśli zapisujemy się do klubu chcąc nauczyć się obrony również na ulicy, to musimy ćwiczyć z takim właśnie nastawieniem.

stat4u kluby aikido inne